Próba podsumowania « Poezja, krytyka, kultura Leszek Żuliński
 


































Najnowsze:

Próba podsumowania

            Im bardziej dobiegam wieku schyłkowego, tym bardziej czuję się nie metafizykiem, lecz realistą. Nie szczęściarzem, a zagubionym pątnikiem. W ostatnim czasie robiłem rachunki sumienia i odświeżałem pamięć. Przez lata chciałem coś po sobie zostawić, ale nie bardzo jest co. Publikacje są liczne, ale rozproszone i – sądzę – nie ma powodu, aby je „spraszać”. Może bardziej dostępne pozostaną moje książki. Różne. Tylko komu potrzebne? Sam uważam, że najważniejsze są moje trzy zbiory wierszy, które coś znaczą. Są to: Chandra (2007), Ja, Faust (2008) i Totamea (2013). Ale i to mnie nie pociesza, ponieważ w literackiej Wieży Babel jest ogrom książek lepszych lub ważniejszych.

Czy ja tu się skarżę? Czy ja tu ubolewam? Otóż nie! Przez tyle lat uprawiałem krytykę literacką, że nauczyłem się racjonalizmu w tych kwestiach. Także pokory i skromności.

Uważam się za szczęściarza. Po pierwsze, żyłem autentycznie literaturą. Po drugie, szybko połapałem się w moim miejscu w szeregu. Po trzecie, robiłem to, co lubiłem i co w jakiś sposób – mam nadzieję – rozumiałem.

Nadal czuję się aktywny. Teraz jednak zauważyłem, że powyżej kładę nacisk na czas przeszły. Prawdopodobnie nie mam już tyle zapału, co dawniej. Tak, to prawda. Starzenie się polega m.in. na tym, że nasz świat powolutku przestaje być nasz. Nie zamierzam z niego zdezerterować, ale nie zamierzam też go afirmować. Moje narastające outsiderstwo w zasadzie nie jest buntem – jest wyrazem zmęczenia.

Kiedyś miałem takie ulubione powiedzonko, że pędzą młode bizonki i nas tratują. Teraz w ogóle przed tym się nie bronię. Mój stoicyzm staje się cudnym pancerzem. No i ta wiedza, że tak było, jest i będzie. Przemiany pokoleniowe to coś normalnego.

Każdy z nas nosi w sobie to łakomstwo, by coś po sobie pozostawić. Trudna sprawa! Gdy jedzie się z Warszawy w stronę Łomianek, to po drodze mija się ogromne wysypisko śmieci. Ambicje wielu z nas tam wylądują. Co robić? Załamywać ręce? Nie! Wystarczy tylko trzeźwa świadomość, że jesteśmy planktonem w Wielkim Akwarium Ciemności.

BLOG

 

Copyright © 2006-2017 www.zulinski.pl
Strona oparta na WP