Cztery pory roku « Poezja, krytyka, kultura Leszek Żuliński
 


































Najnowsze:

Cztery pory roku

Dzisiaj pogrzeb Janka Kiczora. Niestety nie będę go żegnał na cmentarzu, bo zatoki mi się odezwały. Temperatura poszła w dół – i wystarczyło. Zima do tej pory była wyjątkowo łagodna, ale na dobre odetchniemy od niej dopiero w kwietniu. Dawniej te zimy były solidniejsze i znosiłem je, teraz nawet taka, jaka jest, to utrapienie. Samochodu przez kilka dni nie używałem, aż w końcu musiałem skrobać szyby zaciągnięte mrozem i chyba mnie zawiało. Mimo noszenia czapuni, szaliczka itd. Ale od kwietnia przynajmniej do października da się żyć. Ech, żeby tak mieć skromny domek na Majorce, to tam bym sobie wczasował od listopada do kwietnia. Chociaż cholera wie: może tam też coś w rodzaju zimy jest.

Dopóki mieszkałem w domu z ogrodem, to jeszcze bardziej nie mogłem się wiosny doczekać. Przez wiele lat byłem fanatycznym opiekunem ogrodu. Kosiłem i grabiłem trawę, muskałem listki na każdym krzaczku, przycinałem wysoki żywopłot, podlewałem ten ogród w czas suszy. Kupowałem książki „ogrodowo-botanicznne”, żeby być „kompetentnym”. Ogród odwdzięczał nam się orzechami, czereśniami, kwiatami. A wielka magnolia wiosną budziła zachwyty. Jakaż to była radość! W pewnym okresie mieliśmy dwa psy i moją ukochaną kotkę Ramonę. Ileż ja czasu musiałem poświęcić, by to bractwo wyczochrać i dopieścić…

Janek Kiczor przez długi czas też mieszkał w domku z ogródkiem – na Białołęce. Ze dwa, trzy lata temu sprzedali ten domek i zamieszkali w bloku. Bo przychodzi na nas taka pora, że bieganie za kosiarką (itp., itd.) nas męczy. Taka zmiana sytuacji to chyba jest sygnał: chłopie, usiądź w pieleszach, odsapnij.

To „odsapywanie” to sygnał naszego starzenia się. A starzenie się, to z kolei zwiastun schyłkowości. Mamy wszakże jeden wielki obowiązek: musimy przeżyć nasze zwierzaki, Bo jak napisała Szymborska, tego nie robi się kotu. Kiedy ducha oddała moja kotka Ramona wiedziałem, że nie mogę już mieć ani psa, ani kota. Za późno na takie zobowiązania.

Vivaldi! On tak pięknie opowiedział cztery pory roku. Jest w nich coś radosnego. Nawet jego Jesień i Zima nie mają w sobie ponurości. Może tak właśnie powinniśmy przeżywać nasze własne cztery pory roku?

BLOG

 

Copyright © 2006-2017 www.zulinski.pl
Strona oparta na WP